Ten mini rower elektryczny jest całkiem dobry za swoją cenę
Większość rowerów elektrycznych jest po prostu za duża.
A przynajmniej tak czuję za każdym razem, gdy dostaję nowy rower elektryczny do recenzji. Przyjeżdżają w ogromnym pudle, zajmują zbyt dużo miejsca w małym mieszkaniu na Brooklynie i są uciążliwe w manewrowaniu po wąskich korytarzach. Problem pogłębia fakt, że wiele rowerów elektrycznych poniżej 2000 dolarów waży ponad 60 kilogramów, przynajmniej jeśli chce się mieć przyzwoitą pojemność baterii i mocny silnik.
Mam 183 cm wzrostu, więc nie chodzi o to, że potrzebuję mniejszego roweru. Po prostu doceniam praktyczność. Dlatego polubiłem Ariel Rider M-Class, kompaktowy rower elektryczny z 20-calowymi kołami i solidnymi możliwościami przewozowymi.
Podczas gdy większość ludzi wyobraża sobie kompaktowy rower elektryczny jako składany, takie rowery często mają słabe silniki i małe baterie. Zwykle nie są też przystosowane do przewożenia ładunku, a te lepsze są często zaskakująco drogie.

Ariel Rider M-Class nie jest składany, ale wciąż jest znacznie mniejszy niż typowy rower z kołami 26-29 cali, prawie nie tracąc przy tym na mocy ani użyteczności. W rzeczywistości, za 1649 dolarów (dostępny tylko w USA), jego specyfikacja wydaje się zbyt dobra, aby była prawdziwa.
W szczególności M-Class jest jednym z niewielu rowerów elektrycznych z silnikiem środkowym poniżej 2000 dolarów. W przeciwieństwie do silników w piaście stosowanych w większości tanich rowerów elektrycznych, które przenoszą moment obrotowy na tylne (lub czasami przednie) koło, silnik środkowy jest zamontowany między pedałami i zamiast tego napędza łańcuch roweru. Zapewnia to bardziej responsywną pomoc i lepszy środek ciężkości, co daje ogólnie bardziej naturalne wrażenie z jazdy. Co więcej, silniki środkowe są zwykle łagodniejsze dla baterii niż silniki w piaście o podobnej mocy, ponieważ mogą wykorzystywać przełożenia roweru. Z tych i innych powodów znane marki rowerowe używają prawie wyłącznie silników środkowych.
Co prawda, nowy silnik Tongsheng w modelu M-Class z 2020 roku – który zastępuje silnik Dapu z poprzedniego modelu – nie ma renomy marki ani wsparcia sprzedawcy, jakie mają Bosch, Shimano, Yamaha czy Brose. Części nie są też tak łatwo dostępne, jak w popularnych budżetowych modelach Bafang. Ale przy deklarowanym momencie obrotowym 98 Nm, mocy 500 W i maksymalnej prędkości 45 km/h, jest również mocniejszy niż wielu konkurentów (nawet jeśli ta wartość momentu obrotowego może być nieco przesadzona).

Poza silnikiem środkowym, M-Class ma wiele innych zalet w tej cenie:
- Bateria 576 Wh z ogniwami Samsung (48 V, 12 Ah)
- Deklarowany zasięg 72-105+ km
- Hydrauliczne hamulce tarczowe Tektro z tarczami 180 mm
- Czujnik momentu obrotowego dla wydajniejszej, płynniejszej pomocy niż zwykły czujnik kadencji
- Shimano Nexus 7-biegowa piasta wewnętrzna dla niskiej konserwacji
- Maksymalna prędkość 45 km/h (domyślnie 32 km/h)
- 5 poziomów wspomagania
- Czujnik zmiany biegów odcina silnik podczas zmiany biegów, aby zapobiec uszkodzeniom
- Opcjonalny duży bagażnik tylny lub przedni/koszyk (69 dolarów każdy)
- Poręczna gumowa linka w zestawie z bagażnikiem
- Wyświetlacz z portem USB
- Amortyzowany widelec i amortyzowana sztyca podsiodłowa, obie z regulowanym napięciem wstępnym
- Manetka (dość rzadka w silnikach środkowych)
- Waga około 23 kg w konfiguracji podstawowej, około 24,5 kg z przednim bagażnikiem i koszykiem.
- Błotniki, plastikowa osłona łańcucha, podpórka w zestawie
- Opony 20 x 1,75 cala CST z odblaskowymi ścianami bocznymi
- Regulowany mostek i kierownica dla różnych wzrostów rowerzystów.
- Wbudowane światło przednie i hamulcowe zasilane z głównej baterii
- Wodoodporna konstrukcja
Niewiele bym zmienił bez podnoszenia ceny – ale o tym później. M-Class nie ma najwytworniejszych komponentów, jakie można znaleźć na rowerze, ale oferuje mnóstwo osiągów w tej i każdej cenie.
Biorąc pod uwagę, że używa głównie standardowych części, M-Class nie jest tak dopracowany jak, powiedzmy, Vanmoof czy Cowboy z ich autorskimi komponentami. Ale z pewnością jest wyjątkowy; kompaktowa rama przyciąga uwagę swoim rozmiarem, a ja uwielbiam żywy metaliczny niebieski kolor mojego egzemplarza testowego (Ariel Rider dołącza nawet farbę do poprawek na wypadek zarysowań). Kilkakrotnie inni rowerzyści komplementowali lub pytali o rower, gdy zatrzymałem się na ścieżce rowerowej.

W tej cenie trzeba było pójść na pewne kompromisy. Zewnętrzny akumulator aż krzyczy „e-rower!”, ale chętnie zamienię wbudowany akumulator na zwykły, wyjmowany (M-Class korzysta z dość popularnego akumulatora typu „shark”). Błotniki są przymocowane do widelca amortyzowanego za pomocą zacisków P-clamp, co wygląda trochę zbyt „zrób to sam” jak na mój gust, ale i tak wolę to niż sztywny widelec z zeszłorocznego modelu. Moim jedynym prawdziwym zarzutem dotyczącym designu jest to, że nie podoba mi się sztuczne skórzane siodełko ani gripy, ale to rzeczy, które i tak prawie zawsze wymieniam.
Mniej zarzut, bardziej sugestia: Biorąc pod uwagę nacisk na kompaktowość, chciałbym zobaczyć jakiś sposób na złożenie kierownicy równolegle do przedniego koła, tak jak w innych (przyznaję, droższych) rowerach, np. Tern HSD/GSD, Wallerang Tjugo czy Dice Compact. Jak odkryłem podczas testowania Revelo Thinstem, to znacznie ułatwia przechowywanie nawet pełnowymiarowych rowerów w mieszkaniu.
Mimo to kierownica jest węższa niż w większości modeli, więc to nie jest wielki problem. A jeśli jesteś majsterkowiczem i nie przeszkadza Ci dodatkowy wydatek, zawsze możesz samodzielnie dodać tę funkcję.
Miłym zaskoczeniem w kwestii kompaktowości jest to, że M-Class można postawić pionowo, zajmując mniej miejsca (zakładając, że masz zamontowany tylny bagażnik).

Co zabawne, Ariel Rider mówi mi, że to nie było zamierzone, więc być może nie powinieneś przechowywać roweru w ten sposób. Nie jest to idealne rozwiązanie, ponieważ błotnik lekko się ugina i nie jest na tyle stabilny, żebym czuł się komfortowo zostawiając go pionowo w miejscu, do którego mają dostęp moje zwierzęta. Niemniej jednak udało mi się przechowywać rower w dużej szafie zamiast w przedpokoju, co oszczędziło mi mnóstwa bałaganu.
Ale moją ulubioną rzeczą w M-Class może być samo doświadczenie z jazdy. Ten mały e-rower ma mnóstwo mocy i nie wydaje się przejmować tym, że jestem rowerzystą ważącym ponad 250 funtów. Silnik o wysokim momencie obrotowym czerpie mechaniczną przewagę z małych kół; połącz to z faktem, że silnik środkowego napędu wykorzystuje twoje przełożenia, a M-Class przyspiesza do prędkości przelotowej z martwego punktu szybciej niż jakikolwiek e-rower, jaki do tej pory testowałem.
Silnik osiąga to przy tym, będąc cichszym niż większość e-rowerów o wysokim momencie obrotowym. I podczas gdy we wcześniejszych wersjach roweru manetka działała tylko przy wspomaganiu pedałowania ustawionym na zero, nowy silnik pozwala manetce działać na każdym poziomie, co oznacza, że możesz szybko przełączać się między pedałowaniem a jazdą na manetce według własnego uznania.
Silnik Tonghseng pozwala temu e-rowerowi pokonywać wzniesienia, nawet gdy wiezie się kilkutygodniowe zapasy zakupów na wytrzymałym przednim bagażniku i przyczepce Burley Travoy. Moment obrotowy i wspomaganie przełożeń silnika środkowego sprawiają, że jazda pod strome wzniesienia jest zauważalnie łatwiejsza niż nawet w przypadku 750W Juiced CrossCurrent X, który był moim codziennym środkiem transportu przez miesiące. A podczas zjeżdżania w dół wzgórza, duże 180-milimetrowe tarcze zamontowane na tak małych kołach dają M-Class jedną z najlepszych sił hamowania, jakie widziałem na e-rowerze.
Poza mocą, M-Class jest po prostu przyjemny w jeździe. Coś w małych kołach i niskim środku ciężkości zapewnia świetną równowagę między zwinnością a stabilnością, a kompaktowa rama i wąska kierownica ułatwiają manewrowanie między samochodami na ruchliwych ulicach miasta.
Połączenie wewnętrznej piasty z przekładnią i wykrywania zmiany biegów działa fantastycznie również w przypadku nerwowej jazdy po mieście. Wewnętrzne przełożenia pozwalają na zmianę biegów podczas zatrzymania na czerwonym świetle, a czujnik zmiany biegów dodany w tegorocznym modelu odcina moc silnika podczas zmiany przełożeń, aby uniknąć obciążenia piasty (i związanych z tym irytujących „stuknięć”). To połączenie działa bezproblemowo i tęsknię za nim za każdym razem, gdy wracam do roweru z przerzutką.

Dzięki amortyzacji przedniej i siodełka nigdy nie tęskniłem za większymi kołami podczas przejeżdżania ponad 100 mil po źle utrzymanych ulicach miasta. Po wyregulowaniu wstępnego obciążenia widelca amortyzowanego i sztycy siodełka, M-Class w dużej mierze radził sobie z dziurami, których nie mogłem ominąć. Wymiana na lepszą amortyzowaną sztycę, taką jak Redshift suspension post, poprawiła komfort jazdy, ale standardowe zawieszenie wciąż jest wygodniejsze niż w rowerach bez amortyzacji z większymi oponami, na których jeździłem, nie będąc przy tym zbyt „miękkim”.
Niezależnie od dostępnej mocy, zasięg może być imponujący. Jeżdżąc głównie na poziomie wspomagania 3 po stosunkowo płaskich drogach z ruchem stop-and-go, pedałując w znacznym stopniu przy minimalnym użyciu manetki, udało mi się osiągnąć około 20 mil przy 2/5 zużycia baterii. Jeśli nie masz nic przeciwko pedałowaniu przez cały czas na niższych poziomach wspomagania, przejechanie ponad 50 mil na jednym ładowaniu wydaje się w pełni wykonalne. Jeśli używasz manetki przez cały czas, zasięg znacznie ucierpi, ale to standard.

Kolejną zaletą jest to, że dzięki zastosowaniu akumulatorów w stylu shark, łatwo znaleźć zamienniki i zapasowe baterie online; dostępne są zestawy akumulatorów o prawie dwukrotnie większej pojemności, jeśli jesteś zainteresowany. I jak w przypadku każdego roweru elektrycznego, M-Class nadal jeździ wystarczająco dobrze, aby wrócić do domu, jeśli bateria się wyczerpie (o ile droga powrotna nie jest zbyt pagórkowata). Jeśli już, M-Class radzi sobie z tym lepiej niż większość, ponieważ jest dość lekki (jak na niedrogi rower elektryczny), a małe koła ułatwiają przyspieszanie z zatrzymania.
Nie wszystko jest jednak idealne. Po pierwsze, rower może mieć nawet zbyt dużo mocy. Chociaż dostępnych jest 5 poziomów wspomagania (plus ustawienie „zero” z włączonymi światłami, ale bez silnika), wolałbym, aby silnik był bardziej oszczędny na poziomie wspomagania 1.
Po drugie, pomimo dostępnej mocy i ograniczenia do 28 mph, rower nie jest tak naprawdę przeznaczony do dużych prędkości. Mogę ledwo osiągnąć 28 mph z wysiłkiem, ale rower wymaga wyższej kadencji, niż bym chciał, po około 23 mph.

Aby poprawić przełożenia, przynajmniej jeden rowerzysta wymienił przednią tarczę na większą i ja byłbym skłonny zrobić to samo. Alternatywnie, jeśli jesteś gotów na większą inwestycję, zawsze możesz wymienić piastę Nexus na coś z szerszym zakresem przełożeń. Mam jednak nadzieję, że Ariel Rider rozważy zmianę standardowej konfiguracji przy następnej aktualizacji. Dzięki wspomaganiu silnika rzadko czułem potrzebę zmiany na bieg niższy niż 4, nawet podczas pokonywania dość stromych wzniesień.
Oprócz przełożeń, wymieniłbym również opony. Naprawa przebitej opony jest łatwiejsza w przypadku napędu środkowego niż w typowym silniku w piaście, ale nadal chciałbym zobaczyć bardziej renomowane opony dla świętego spokoju. Ariel Rider poinformował mnie, że planuje w przyszłym roku oferować opony z ochroną przed przebiciem, ale na razie wybrałbym niezawodne Schwalbe Marathons za około 30 dolarów za sztukę.

M-Class to rodzaj produktu, który najbardziej lubię recenzować: przemyślanie zaprojektowany, wszechstronny i w rozsądnej cenie.
Spełnia prawie wszystko, czego oczekuję od roweru elektrycznego. Jest kompaktowy, ma napęd środkowy, mnóstwo mocy, dobrze wygląda, waży poniżej 60 funtów, a jego części są w dużej mierze konfigurowalne i wymienne.
Jak w przypadku każdej firmy rowerowej sprzedającej bezpośrednio przez internet, przed zakupem warto zachować ostrożność; nie otrzymasz takiego samego wsparcia, jakiego udzieliłby dealer, ani spokoju ducha związanego z zakupem od bardziej uznanej marki. Na części możesz czekać dłużej. I chociaż Ariel Rider twierdzi, że zmienił producenta silników, aby poprawić niezawodność, moim głównym zmartwieniem nadal byłoby to, czy uda mi się naprawić silnik za dziesięć lat.
Ale chociaż na rynku dostępne są bardziej wyszukane i droższe kompaktowe rowery elektryczne, one również mają swoje kompromisy. Przez całą moją recenzję myślałem, że Ariel Rider mógłby wycenić rower na ponad 2000 dolarów, a i tak wydawałby się świetną okazją. Jeśli nie jest to jeszcze jasne, uwielbiam ten mały rower elektryczny; niezależnie od twojego budżetu, nie mogę wystarczająco polecić M-Class.

SHIFT jest dostarczany przez Polestar. Nadszedł czas, aby przyspieszyć przejście na zrównoważoną mobilność. Dlatego Polestar łączy jazdę elektryczną z nowoczesnym designem i ekscytującymi osiągami. Dowiedz się jak.
Wydrukowano 11 sierpnia 2020 — 21:36 UTC
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje rower elektryczny Ariel Rider M-Class?
Ariel Rider M-Class kosztuje 1649 dolarów i jest dostępny wyłącznie w USA. To jeden z niewielu rowerów elektrycznych z silnikiem środkowym poniżej 2000 dolarów. Za tę cenę oferuje moc 500 W, moment obrotowy 98 Nm i maksymalną prędkość 45 km/h, co czyni go wyjątkowo atrakcyjnym wyborem w swojej klasie.
Czym różni się silnik środkowy od silnika w piaście?
Silnik środkowy w rowerze Ariel Rider M-Class jest zamontowany między pedałami i napędza łańcuch, a nie koło. Dzięki temu zapewnia bardziej responsywną pomoc, lepszy środek ciężkości i naturalniejsze wrażenia z jazdy. Silniki środkowe są też łagodniejsze dla baterii niż silniki w piaście, bo wykorzystują przełożenia roweru.
Jakie koła ma kompaktowy rower Ariel Rider M-Class?
Ariel Rider M-Class ma 20-calowe koła, co czyni go znacznie mniejszym niż typowy rower z kołami 26-29 cali. Mimo kompaktowych rozmiarów, rower prawie nie traci na mocy ani użyteczności. Nie jest składany, ale oferuje solidne możliwości przewozowe, co doceniają osoby mieszkające w małych mieszkaniach.
Czy Ariel Rider M-Class ma silnik Tongsheng?
Tak, nowy model Ariel Rider M-Class z 2020 roku wykorzystuje silnik Tongsheng, który zastąpił wcześniejszy silnik Dapu. Silnik oferuje deklarowany moment obrotowy 98 Nm, moc 500 W i maksymalną prędkość 45 km/h. Nie ma jednak renomy ani wsparcia takich marek jak Bosch, Shimano czy Yamaha, a części są trudniej dostępne.
HOTEBIKE